“Poczekaj, daj mi czas, żebym się nad tym zastanowił.”
Ale już podjąłem decyzję. Jego reakcja potwierdziła to, co chciałem wiedzieć.
„Ethan” – powiedziałem, otwierając drzwi – „miałeś 45 lat, żeby przemyśleć nasz związek. Miałeś trzy lata, żeby traktować mnie z szacunkiem. Miałeś trzy tygodnie po ślubie, żeby szczerze przeprosić. Nie potrzebujesz więcej czasu. Potrzebujesz lepszych priorytetów”.
Cała trójka opuściła mieszkanie w milczeniu. Patrzyłem przez okno, jak wsiadają do taksówki. Ethan patrzył na moje piętro z rozpaczą na twarzy. Ashley płakała na ramieniu Carol. To był żałosny widok, ale nie czułem dla nich litości.
Tego wieczoru nalałem sobie kolejną lampkę wina i usiadłem na tarasie. Miasto rozpościerało się u moich stóp, mieniąc się tysiącami świateł. Po raz pierwszy od dekad poczułem się całkowicie wolny. Koniec z żebraniem. Koniec z upokorzeniami w rodzinie. Koniec z życiem dla kogoś, kto mnie nie doceniał.
Telefon dzwonił kilka razy: Ethan, Ashley, a nawet Carole, wysyłając mi rozpaczliwe wiadomości, obietnice zmian, prośby o wybaczenie, oferty terapii rodzinnej. Zignorowałam ich wszystkich. Mieli już szansę na prawdziwą rodzinę. Zmarnowali ją.
Następnego dnia zadzwonił do mnie Javier, mój stary przyjaciel z fabryki odzieży.
„Stephanie, widziałam wczoraj twojego syna w centrum handlowym. Wyglądał okropnie. Wszystko w porządku?”
Uśmiechnąłem się. Wieść rozeszła się szybko.
„Wszystko jest wspaniale, Javier. Wreszcie wszystko jest tak, jak być powinno.”
W ciągu następnych kilku dni Ethan zintensyfikował próby skontaktowania się ze mną. Telefony przez całą dobę, rozpaczliwe SMS-y, a nawet kwiaty wysyłane do mojego mieszkania. Wszystkie jego wysiłki poszły na marne. Przekroczył granicę, z której nie ma powrotu.
Czwartego dnia po naszej konfrontacji postanowiłem pójść na zakupy. Musiałem przygotować się do przeprowadzki do Barcelony i chciałem kupić kilka eleganckich rzeczy na nowe życie. Wybrałem najbardziej ekskluzywny sklep jubilerski w mieście, miejsce, w którym robili zakupy tylko naprawdę zamożni.
Kiedy weszłam do butiku, ekspedientka spojrzała na mnie z pewną pogardą. Miałam na sobie proste ubranie, które nie zdradzało mojego prawdziwego bogactwa.
„W czym mogę pomóc?” zapytała z wyższością.
„Chciałabym zobaczyć jakieś wyjątkowe okazy” – odpowiedziałam. „Naszyjniki z diamentami, może kilka szafirów”.
Kobieta zaprowadziła mnie do skromnej gabloty.
„To nasze najtańsze towary” – powiedziała, pokazując mi biżuterię, która najwyraźniej jej zdaniem pasowała do mojego budżetu.
Uśmiechnąłem się uprzejmie.
„Przepraszam, ale chodziło mi o twoje naprawdę wyjątkowe rzeczy. Te, które zachowujesz dla klientów VIP.”
Jej wyraz twarzy nieznacznie się zmienił.
„Te rzeczy są bardzo drogie, proszę pani. Zaczynają się od 50 000 dolarów.”
Jej ton sugerował, że nie mogę sobie na nie pozwolić.
„Świetnie” – odpowiedziałem. „Pokaż mi wszystkie”.
Wyjąłem platynową kartę kredytową i położyłem ją na ladzie. Oczy sprzedawcy się rozszerzyły.
Oglądając przepiękny diamentowy naszyjnik, usłyszałam znajome głosy przy wejściu. To były Ashley i Carol, które najwyraźniej również były na zakupach.
„Nie możemy pozwolić jej jechać do Europy” – wyszeptała Ashley. „Ethan jest wrakiem człowieka. Nie spał od kilku dni”.
„Zajmę się tym” – odpowiedziała stanowczo Carol. „Ta kobieta po prostu chce zwrócić na siebie uwagę. Złożymy jej ofertę nie do odrzucenia”.
Podeszli do lady, przy której stałam, ale nie zauważyli mnie od razu, bo byłam odwrócona do nich plecami, kiedy przymierzałam naszyjnik.
„Przepraszam” – powiedziała Carol do sprzedawczyni. „Szukamy czegoś wyjątkowego na zjazd rodzinny. Czegoś, co pokaże, jak bardzo kogoś cenimy”.
Sprzedawczyni, która traktowała mnie teraz po królewsku, wskazała na proste gabloty, gdy zobaczyła moją wizytówkę.
„Mamy tam kilka świetnych eksponatów”.
